Insert Your Data
Mechanizm rozkładania to kolejna rzecz, na którą zwracam uwagę. W tanich tapczanach często stosują prosty mechanizm wysuwany, który wymaga siły i blokuje się przy każdym ruchu. Znacznie lepszy jest mechanizm DL, czyli z systemem dźwigniowym – wystarczy pociągnąć za uchwyt, a siedzisko samo się unosi i opada. Moja siostra ma tapczan z takim systemem i mówi, że rozkłada go jedną ręką, nawet gdy trzyma w drugiej kubek herbaty. W małej przestrzeni liczy się każda sekunda, zwłaszcza gdy goście czekają na posłanie. Uważaj tylko, żeby sprawdzić, czy po złożeniu mechanizm nie zostawia szczelin – w niektórych modelach pościel wylewa się bokami.
Największym problemem w bloku jest brak miejsca na przechowywanie. Pościel, koce, poduszki – gdzie to wszystko upchnąć? Dlatego łóżko z pojemnikiem na pościel to dla mnie obowiązkowy element. W tapczanie rozkładanym taki schowek bywa sprytnie ukryty pod siedziskiem, ale uwaga – nie wszystkie modele go mają. Wersalka z lat dziewięćdziesiątych, którą pamiętam z dzieciństwa, miała pojemnik na bieliznę, ale był tak płytki, że mieścił tylko jeden koc. Dzisiejsze rozwiązania są lepsze – solidna skrzynia pod materacem pomieści cztery komplety pościeli i dwa ręczniki. To robi różnicę, gdy każdy centymetr szafy jest na wagę złota.
Na koniec mała uwaga o transporcie. Tapczan dwuosobowy to mebel, który waży od 40 do 70 kilogramów. Zanim zamówisz, zmierz szerokość drzwi i klatki schodowej. Kiedyś sprowadzałam model o szerokości 180 cm i okazało się, że nie wchodzi w drzwi pokoju. Musiałam go rozkręcać na części, co zajęło całe popołudnie. Lepiej od razu wybrać tapczan z możliwością demontażu nóg i podłokietników. Albo zamówić składany na dwa kawałki. To oszczędza nerwy i pieniądze na ewentualną wymianę. U mnie teraz stoi tapczan dwuosobowy w odcieniu piaskowego beżu i codziennie rano cieszę się, że nie zrobiłam kompromisu z jakością.
Na koniec dodam, że tapczan rozkładany sprawdzi się nie tylko w kawalerce, ale też w pokoju gościnnym, który na co dzień pełni funkcję domowego biura czy siłowni. Gdy rodzice przyjeżdżają na weekend, wystarczy chwila, by złożyć laptop i rozłożyć tapczan. A rano znów składasz go w zgrabną sofę, która nie rzuca się w oczy. To mebel do zadań specjalnych – nie jest idealny, ale dla kogoś, kto ceni funkcjonalność nad designerski wygląd, będzie strzałem w dziesiątkę.
Tapicerka to kwestia estetyki i trwałości. Jeśli masz kota lub psa, tapicerka welurowa może być ryzykowna – sierść wbija się w mikrofibrę i ciężko ją wyciągnąć. Ja wybrałam welur w kolorze butelkowej zieleni i muszę przyznać, że wygląda luksusowo, ale odkurzam go codziennie. Dla rodzin z dziećmi lepsza będzie tkanina typu sherpa lub gruby len – łatwiej je wyczyścić. Pamiętaj też o wymiarach – tapczan rozkładany w salonie nie może blokować przejścia. U mnie na 32 metrach sprawdza się model o szerokości 140 centymetrów, który po rozłożeniu daje 200x140 – wystarczy dla dwóch osób, a w dzień zajmuje mało miejsca.
Przy okazji zakupu zwróciłam uwagę na materac. Nie ma sensu brać byle jakiego, skoro i tak leży na stelażu. Wybrałam materac piankowy o grubości 16 cm. Jest na tyle miękki, żeby dopasować się do ciała, ale nie zapada się jak hamak. Pianka termoelastyczna reaguje na temperaturę i nie trzyma wilgoci. Do tego stelaz listwowy z regulacją twardości w trzech strefach. Moja mama, która ma problemy z kręgosłupem, spała u mnie dwa tygodnie i chwaliła. A ja? Ja wreszcie nie musiałam chować jej ubrań do toreb po zakupach, bo wszystko zmieściło się w pojemniku.
Pamiętaj też o wysokości siedziska. Standardowa kanapa z funkcja spania często ma siedzisko na wysokości 42-45 centymetrów, co dla niskich osób bywa niewygodne. Ja, mając metr sześćdziesiąt, musiałam zwracać uwagę, żeby tapczan dwuosobowy nie był za wysoki. Z kolei wysocy domownicy docenią model, w którym po rozłożeniu uzyskuje się długość 200 centymetrów. Na rynku znajdziesz też tapczany o długości 190 cm, ale jeśli ktoś ma wzrost powyżej 180 cm, lepiej szukać dłuższych. Lepiej przymierzyć się w sklepie niż potem plątać nogami w nocy.
Często słyszę, że ludzie boją się, że mechanizm się zepsuje. Rozumiem, sama miałam obawy. Ale nowoczesne łóżka z pojemnikiem na pościel mają amortyzatory gazowe. To nie są te stare sprężyny, które po roku zaczynają skrzypieć. Amortyzatory wytrzymują tysiące cykli. Kupiłam swoje trzy lata temu, otwieram je codziennie rano, żeby wyciągnąć koc, i działa bez zarzutu. Jedyna rzecz, na którą trzeba uważać, to żeby nie przekroczyć maksymalnego obciążenia. Zazwyczaj producent podaje 150 kilogramów na cały stelaż. Ja trzymam tam tylko pościel, więc spokojnie mieszczę się w normie.
Moi znajomi często pytają: a co z wentylacją? Bo przecież zamknięta pościel może zacząć śmierdzieć. I mają rację, jeśli wybiorą byle jakie łóżko. Dobrej jakości stelaz listwowy robi tu robotę. Listwy są ułożone z odstępami, więc powietrze swobodnie krąży między materacem a skrzynią. Do tego tapicerka welurowa oddycha, nie zbiera kurzu jak sztuczne tkaniny. Od dwóch lat trzymam w środku komplet gościnny i ani razu nie poczułam stęchlizny. Ważne jest też, żeby nie pakować rzeczy wilgotnych. Ja zawsze wrzucam do pojemnika saszetkę z żelem krzemionkowym i sprawa załatwiona.