Jak wybrać wersalkę, która nie będzie tylko awaryjnym spaniem

From SMDS KnowledgeBase
Jump to: navigation, search


Kolejną kwestią, która często umyka przy zakupie, jest tapicerka. W moim przypadku wybór padł na tapicerkę welurową w odcieniu ciemnej zieleni – materiał ten jest nie tylko przyjemny w dotyku, ale też odporny na zabrudzenia i łatwy w czyszczeniu. Welur ma tę zaletę, że nie mechaci się tak szybko jak len, a przy tym dodaje wnętrzu elegancji. W praktyce sprawdza się świetnie, gdy codziennie siadam z kubkiem kawy – wystarczy przeciąć plamę wilgotną szmatką, a po wyschnięciu nie ma śladu. Unikaj jednak jasnych odcieni, jeśli masz zwierzęta lub dzieci, bo sierść i okruchy będą widoczne od razu. Ja wybrałam ciemniejszy kolor, który maskuje codzienne użytkowanie, a do tego świetnie komponuje się z drewnianymi dodatkami.

Oczywiście są też minusy. Podnoszenie materaca, żeby dostać się do pojemnika na pościel, wymaga trochę siły, zwłaszcza gdy materac piankowy jest gruby i ciężki. Gazowe podnośniki pomagają, ale trzeba przyzwyczaić się do tego, że wieczorem trzeba odłożyć poduszki z siedziska na bok. Na szczęście tapczan jednoosobowy jest na tyle wąski, że nie zajmuje całej ściany, więc mam miejsce na mały stolik kawowy obok. W małym mieszkaniu liczy się każdy detal, a ten mebel pozwala mi zachować równowagę między funkcjonalnością a wygodą. Gdybym miała wybierać jeszcze raz, bez wahania kupiłabym ten sam model z tapicerką welurową i materacem piankowym na stelazu listwowym.

If you are you looking for more info regarding spróbuj tego have a look at the website. Nie daj się zwieść obietnicom producentów o „materacu sprężynowym kieszeniowym". W wersalkach często stosuje się tanie sprężyny faliste, które po roku zaczynają skrzypieć i przebijają się przez piankę. Lepszym wyborem jest system z niezależnymi sprężynami kieszeniowymi, ale takie modele są droższe i cięższe. Dla osoby ważącej powyżej 80 kg polecam wersalkę ze stelazem listwowym i materacem piankowym o gęstości 35-40 kg/m3. Taka konstrukcja wytrzyma lata, nie tracąc właściwości. Pamiętaj też o nóżkach – im wyższe, tym łatwiej odkurzyć pod spodem.

Największym wyzwaniem w małych wnętrzach jest brak miejsca na gości. Kiedy przyjeżdżała do mnie siostra z drugiego końca Polski, spanie na dmuchanym materacu kończyło się bólem pleców i ogólnym marudzeniem. Tapczan jednoosobowy rozwiązał ten problem od razu, bo w ciągu dnia służy jako wygodne siedzisko, a wieczorem zamienia się w pełnowymiarowe łóżko. Wybrałam model z mechanizmem DL, który pozwala rozłożyć mebel jednym ruchem, bez przesuwania go od ściany. To genialne, bo w pokoju 12 metrów każdy centymetr ma znaczenie. Nie trzeba też martwić się o poduszki, które lądują na podłodze przy rozkładaniu. Wystarczy pociągnąć za pas i gotowe.

Na koniec pamiętaj, że meble tapicerowane to nie tylko funkcjonalność, ale też styl. W małym mieszkaniu unikaj wzorzystych tkanin, które przytłaczają przestrzeń – postaw na gładkie materiały w stonowanych kolorach, które optycznie powiększą pokój. Ja dodałam kilka poduszek w kontrastowych odcieniach, by przełamać monotonię. Jeśli masz wąski korytarz, rozważ narożnik z funkcją spania, który zmieści się w rogu i nie zablokuje przejścia. Prawda jest taka, że dobry wybór mebli tapicerowanych zmienia codzienne życie – oszczędza czas, miejsce i nerwy, a przy tym cieszy oko przez lata.

Kiedy wprowadzałam się do swojego pierwszego mieszkania o powierzchni trzydziestu pięciu metrów, wiedziałam jedno: meble muszą pracować na kilka etatów. Wersalka stanęła w salonie, bo gdzie indziej. Przez pierwsze miesiące była wyłącznie kanapą do siedzenia, miejscem na koc i laptopa. Dopiero gdy przyjechali rodzice z daleka, okazało się, że cienki materac i sprężyny pamiętające czasy peerelu nie dają rady. Od tamtej pory każde nowe mieszkanie czy pokój traktuję jako pole do popisu, a wersalka to dla mnie nie tylko mebel, ale też test organizacji przestrzeni. Zresztą, kto z nas nie miał gości, którzy zostawali na noc, a my nerwowo szukaliśmy poduszki i prześcieradła schowanego gdzieś w szafie?

Problemem, który często pomijamy, jest przechowywanie pościeli. Kiedy goście zostają na noc, a ty nie masz szafy w salonie, zaczyna się cyrk z przynoszeniem koców z sypialni. Dlatego zwróciłam uwagę na model z pojemnikiem na pościel. Pod siedziskiem, w przestrzeni, która normalnie jest pusta, mieści się spory schowek. Wrzucam tam dwie poduszki, koc i zapasowy prześcieradło. Wystarczy otworzyć klapę i wszystko jest pod ręką, bez szperania po szafkach. To drobiazg, ale w praktyce ratuje życie.

Nie można zapomnieć o wyglądzie. W końcu ten mebel stoi na środku salonu i ma być reprezentacyjny. Tapicerka welurowa to strzał w dziesiątkę jeśli lubisz miękkie, ciepłe faktury. Welur przyjemnie mieni się w świetle, nie mechaci się tak łatwo jak len, a przy tym jest przyjemny w dotyku. Wybrałam odcień butelkowej zieleni i muszę przyznać, że maskuje drobne zabrudzenia lepiej niż jasny beż. Kot nie zostawia na nim widocznych śladów pazurów, a okruszki po jedzeniu łatwo strzepnąć ręką.